Obserwatorzy

wtorek, 17 stycznia 2012

Trochę o filmach, na zimowe wieczory....

   Za ścianą pokoju moich synów ostatnio króluje "Dżem". Jaka ulga, że wreszcie zaczynają szukać dla siebie dobrej muzyki. Mój młodszy syn, niedawno zafascynowany hip-hopem, teraz poleca kolegom na facebooku nasz stary dobry "Dżem"... może jednak coś z mlekiem matki....:)
. Mój starszy syn od zawsze słucha takiej muzyki, która jest mi bliska. Wzrusza mnie czasami, jak po raz dziesiąty słyszę "Obławę" Kaczmarskiego. Jeszcze niedawno, to ja zarzynałam swój kasetowy magnetofon, w kółko puszczając tą płytę, mimo, że jakość była fatalna, bo przegrana na żywo z  koncertu. Czasami jak im mówię, że też tego słuchałam, mało tego mam sporo płyt, są mocno zdziwieni:). Mikołaj lubi też słuchać rocka i z satysfakcją stwierdzamy z Marcinem, ze coraz lepszych kawałków słucha. I podbiera nam  płyty GANS N ROSES, DEEP PURPLE , PINK FLOYD i te  mocniejsze:), z półki mojej połówki:).
Jasne, mają też swoje fascynacje, czasami się tym dzielą, czasami nie, ale i tak się cieszę, że wciąż szukają i jak tak sobie stoję z boku, widzę, że idą w dobrym kierunku i to jest moja największa radość.







   A jak już dziś tak mnie wzięło na refleksyjny ton to jeszcze trochę o filmach.
Obejrzeliśmy ostatnio z Marcinem trzy niezwykłe filmy, które trzymają mnie do dziś i wciąż niektóre sceny, powracają i budzą emocje....Pierwszy to "Sekret jej oczu". Argentyńsko- hiszpański thriller Juana Jose. Świetnie poprowadzona narracja, film o stracie, bólu, niesprawiedliwości i wreszcie zemście, ale nic w tym filmie nie jest dosłowne i jednoznaczne. W tle subtelna  opowieść o miłości ...Piękne, łapiące za serce zdjęcia i cudna muzyka w tle...Mimo trudnego tematu, po obejrzeniu tego filmu, nie czujemy się nim przybici, lecz w jakimś sensie oczyszczeni.





Podobne oczyszczenie daje kolejny film, zupełnie inny od "Sekretu jej oczu", ale dający podobne uczucie lekkości po obejrzeniu go. To  szwedzki obraz " Jak w niebie", nominowany w 2005 roku do Oskara w kat. Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. W Szwecji  obejrzało go ponad 1200000 widzów. Wzruszający, inteligentny, zaskakujący momentami, specyficznym poczuciem humoru film, który zmusza do zatrzymania się i zadania sobie pytania: Co dla mnie w Życiu jest najważniejsze? Jak chcę Żyć?. Doskonała gra aktorów to w dużej mierze zasługa charyzmatycznego reżysera Kaya Pollaka. Wyzwala w ludziach pokłady emocji, o które sami siebie by pewnie nie podejrzewali. Po obejrzeniu filmu przesiedzieliśmy bez słowa do ostatniego napisu i dopiero potem, gdy słuchaliśmy rozmowy z reżyserem, dowiedzieliśmy się, że na wszystkich seansach w Szwecji, ludzie, podobnie jak my, siedzieli w milczeniu w fotelach do ostatniego napisu. Mnie w kinie coś takiego zdarzyło się wiele lat temu na "Matce Królów". Polecam " Jak w niebie" z całego serca.

 


 No i trzeci film, do obejrzenia w zimowe wieczory : "Wielki błękit". Kultowy już film Luca Bessona, z 1988roku. Z genialną rolą Jeana Reno! To zupełnie inny film niż  dwa poprzednie, ale mimo, że widziałam go już parę razy zawsze wzbudza emocje. Polecam, jeśli ktoś jeszcze nie widział:). Wielki błękit  działa kojąco...

 

 Mój tekst poprzeplatałam dzisiaj zdjęciami. Ciekawe czy ktoś zgadnie.... co fotografowałam?:)  Uruchomcie wyobraźnię, a może zobaczycie drugie dno tych obrazów:) .  Taka mała zagadka, której rozwiązanie znajdziecie  w następnym poście:).
 

U Was też biało wszędzie? , bo u mnie:
"Na całej połaci-śnieg.
W przeróżnej postaci-śnieg.
Na siostry i braci
Zimowy plakacik-śnieg...śnieg"
  ( J.Przybora)
Ale właściwie, to w styczniu, chyba nie jest anomalia pogodowa?!:):):)
Pozdrawiam zatem zimowo:)


środa, 11 stycznia 2012

Dziś kulinarnie, ale nie do końca...:):)



 Dzisiaj  będzie kulinarnie, ale by nie było zbyt przyziemnie, między jednym a drugim kęsem słodkości  kilka wariacji z tulipanem, który już jedna nogą jest po tamtej stronie światła:)


Na początek konkret, całkiem nie słodki :), dla tych co to słodyczy niekoniecznie...
 Bardzo proste danie, które po raz pierwszy jadłam u mojej siostrzenicy, a teraz jest sztandarowym daniem na wieczory z gośćmi, z którymi chcę posiedzieć przy stole, a nie przy garach. Wszystko można przygotować wcześniej, a jak goście... tuż, włożyć do piekarnika i witać zaproszonych pięknym zapachem pieczonych grzanek:)
Potrzebna będzie nam  bagietka lub pokrojony wek oraz pasta, którą przygotowujemy następująco:
Paprykę czerwoną i zieloną, cukinię, wędlinę( może być szynka, salami lub kiełbasa) kroimy w kosteczkę. Do tego starty żółty ser, puszka kukurydzy ok 150 ml śmietany 30 % sól, pieprz, zioła włoskie do smaku. Proporcje musicie ustalić same, w zależności ile grzanek będziecie robić.
 Następnie nakładamy tak przygotowana pastę na pieczywo i wkładamy do piekarnika. Wystarczy 10 min . I tyle! Bardzo dobrze smakuje z czerwonym winkiem:)
Oczywiście skład pasty można według własnych upodobań modyfikować:)





Jabłecznik  cioci Marysi K.:)

Stary, sprawdzony przepis, jeszcze z zeszytu mojej mamy....

Składniki:


35 dkg cukru








35 dkg mąki
5 jajek




1 kostka margaryny



1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia

5 łyżek mleka



.1 słoik litrowy musu jabłkowego lub 1-2 kg jabłek, do przesmażenia.






















Lukier:
 10 dkg cukru pudru
1 łyżka roztopionej margaryny
1 łyżka rumu, lub wódki lub parę kropli olejku rumowego
1 łyżka gorącej wody
Utrzeć na gładką masę.

Wykonanie:

Margarynę, cukier i żółtka, utrzeć.
Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i mleko. Na koniec delikatnie wymieszać z pianą z białek.
Ciasto podzielić na dwie części.
Do jednej dodać kakao.
Ciasto ciemne wyłożyć na blaszkę, na to jabłka, na górę ciasto jasne.
Po upieczeniu ciasto polukrować.


Lukier się robi, herbatka się parzy....






Orzechowiec, który zawsze musi być u mnie w domu na święta Bożego Narodzenia:), ale bywa i  na inne okazje, bo domownicy sobie życzą:)

Ciasto:

50dkg mąki
20 dkg cukru
2 łyżki miodu
2łyżki mleka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
20 dkg margaryny
2 całe jajka
Wszystko razem wyrobić, podzielić na dwie części. 1 blat upiec.
Drugi upiec z masą orzechową:

Masa orzechowa:
30 dkg posiekanych orzechów
5 dkg cukru pudru
2 łyżki miodu
12 dkg margaryny
2 łyżki wody
 Margarynę roztopić z cukrem, miodem i wodą dodać orzechy i wyłożyć na surowe ciast. Upiec.

Masa grysikowa :
1/2 litra mleka i 4 łyżki grysiku, ugotować i wystudzić.
20dkg cukru pudru i18 dkg margaryny utrzeć.
Stopniowo dodawać grysik i olejek migdałowy.

Masę rozsmarować na pierwszym blacie, przykryć drugim z orzechami. Można na chwilę obciążyć.
Ciasto zdecydowanie lepiej smakuje, gdy doczeka następnego dnia, chociaż u mnie różnie to bywa:)





....a w tzw. międzyczasie dobra naleweczka nigdy nie jest zła:):)


czwartek, 5 stycznia 2012

Takie tam "światłomalowanie"....:)

Trochę mnie przygnębia ten brak światła za oknem...więc gdy pewnego dnia na króciutki czas pojawiło się w kuchni słońce,
spontanicznie powstały takie zdjęcia, światłem malowane:



Taki bajkowy świat tuż obok nas.....





A wieczorem za oknem, malowania ciąg dalszy.....


Mam nadzieję, że te kolory i Wam choć na momencik dodały energii:)
A dziś wiatr szaleje i koloru za oknem ani śladu(:
Dobrego weekendu !

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Już nie w świątecznym tonie:):)


  No i przyszła szara rzeczywistość:):)...chociaż nie do końca szara, bo u nas dziś za oknem wiosna. Trudno uwierzyć, że właśnie minęły święta Bożego Narodzenia, raczej bliżej tej pogodzie do Wielkanocy:). Na ostatnim spacerze, widziałam na własne oczy pąki róż i bazie w rozkwicie!

Dziś trochę  moich poczynań pędzlem i przy maszynie. Nie, żebym była taka szybka i już coś wymodziła:), ale kilka rzeczy powstało tuż przed świętami. Jakoś jednak nie pasowały do świątecznych  postów:)
Do kompletu "krateczek" na stroikach i choince,  uszyłam na szybko pokrowce na poduchy na krzesła:

i dwie "krateczkowe" poduszki z serduszkami, bo odrobina materiału została:):)




.....a w pokoju Mai, komódka przeszła szybką metamorfozę, starzejąc się o kilka dobrych lat:):)

Tak było:




A to efekt końcowy:






W międzyczasie, gdy poszczególne warstwy farby schły, powstał listownik, na papiery, które u Mai, zawsze są tam gdzie być nie powinny:).... i kilka kwiatuszków, żeby nawiązać do reszty różowych dodatków w pokoju.







Maja zadowolona, a to najważniejsze:)
 A żeby chłopcy nie narzekali, że u nich w pokoju nic się nie dzieje, to w ramach przedświątecznego odświeżania wizerunku:), uszyłam im pokrowce na materace ( z jednej dużej poszwy i poduszki, powstały dwa prześcieradła z gumką i poducha - wałek, bo taką sobie zażyczyło moje środkowe dziecię:))





I to by było tyle, by zamknąć już definitywnie zeszłoroczne "roboty":):)
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Dużo dobrych słów i pozytywnej energii:) !! Pozdrawiam ciepło Wszystkich podczytywaczy:)!