Obserwatorzy

czwartek, 8 marca 2012

Nikt nie rodzi sie kobietą....


"Nikt nie rodzi się kobietą, kobietą trzeba się stać"
Simone de Beauvoir

...a to stawanie się, to długi, żmudny proces. Potrzeba czasu, by odnaleźć siebie. Pokonać niszczący brak aprobaty, ciągłe wątpliwości i zaniedbywanie własnych potrzeb.
Trzeba czasu, by zrozumieć kim jestem i jaka chcę być......dla siebie.
Bądźmy dla siebie dobre, łagodne i wyrozumiałe....

 "Zawsze bądź sobą w najlepszym wydaniu, a nie kolejną wersją kogoś innego."
Judy Garland



"Nigdy nie jest za późno, żeby coś poprawić, ani w powieści, ani w życiu."
Nancy Thayer







"Zaufaj sobie, a będziesz wiedziała jak żyć"
J.W.Goethe


"I nadszedł dzień, gdy ryzyko pozostania zamkniętym ( w pąku), było bardziej bolesne niż ryzyko rozkwitnięcia"
A.Nin


" Każde źdźbło trawy ma swojego Anioła, który pochyla sie nad nim i szepce: rośnij, rośnij..."
Talmud


"Są głosy, które słyszymy w samotności, ale które cichną i zanikają, gdy wychodzimy do świata"
R.W.Emerson




"Są rzeczy, których uczysz się w spokoju, i takie, których uczysz się podczas burzy."
W.Cather


"Właśnie dzisiaj"

O, Boże udziel mi dziś Twojej łaski.
Nie na całe życie, nie na następny tydzień,
Nie na jutro, ale właśnie na dziś.
Ukierunkuj moje myśli i pobłogosław je,
Nadaj kierunek mej pracy i pobłogosław ją.
Nadaj znaczenie moim słowom i pobłogosław je.
Błogosław wszystko, o czym myślę, co mówię i robię.
Właśnie dzisiaj i tylko dzisiaj.
Otrzymuje dar Łaski Twojej
Bo jesteś blisko mnie....
Marjorie Holme

I Tego Wam życzę w dniu... trochę naszym:):)


:):):)

sobota, 3 marca 2012

Kilka deko... ..."deco" na urodziny:):)


  Moje dzieci w liczbie trzech posiadają kolegów i koleżanki w liczbie trudnej do ogarnięcia. Właściwie co chwilę idą do kogoś na urodziny. Oczywiście, dla nich to wielka atrakcja i każda taka okazja jest witana z radością, naturalnie przez dzieci moje, bo nie przeze mnie. Najczęściej dwa dni przed imprezką dostaję informacje  rzuconą w locie między "zakładaniem butów", a... "cześć wychodzę!", że właśnie w tą sobotę...o... i..... prezent potrzebuję!!! Znaczy się, matko rób co chcesz, ale z pustymi rękami nie pójdę.
 No to matka, jak w danym czasie do sklepu się wybrać nie może, najczęściej dlatego, bo już za późno, wykonuje prezent własnoręcznie. Właściwie to mam wrażenie, że ostatnio moje potomstwo uznało za pewnik, że zawsze coś wyczaruję, a stres jaki temu towarzyszy( oczywiście mój, nie ich) właściwie ich nie dotyka. Cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko:)
Z wiadomych względów najbardziej lubię, gdy moje dzieci chodzą na urodziny do dziewczynek, wtedy z pomysłem nie ma problemu. Z chłopakami mam gorzej... wtedy zazwyczaj kończy się jednak na szybkiej wizycie w sprawdzonych sklepach:). No, bo raczej nie ucieszę chłopca "skrzyneczką zdobioną techniką decoupage":), czy biżuterią przecudnej urody, bądź aniołem najpiękniejszym na świecie:)... czy innym równie niepraktycznym czymś. A dziewczynki i owszem:).

 Takie prezentowe drobiazgi ostatnio "produkowałam":)
wszystkie zdjęcia skąpane w paskudnym braku światła, więc musicie mi wierzyć na słowo, że skrzyneczki wyglądają lepiej w rzeczywistości:)
...a ta ma spękania, chociaż... nie wygląda:):)














A jak już jestem w temacie decu, to jeszcze zaległy wieszaczek na worek "zbierający" plastikowe zakrętki .
Worek pokazywałam tutaj.

 I jeszcze dopisek z ostatniej chwili...prawie:). Lucynka z blogu "nie ma jak w domu" zorganizowała spotkanie dziewczyn z blogowego świata, które mieszkają na rzut beretem od siebie:), ale pewnie gdyby nie blogi nigdy by się nie spotkały. Wiecie jak to jest gdy spotkają się ludzie z podobnej bajki:). Poruszyłyśmy tematy od sasa do lasa.....jak to z kobitami bywa:). Dostałyśmy śliczne prezenciki od Agnieszki i Lucynki. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale możecie je zobaczyć na blogu Agatki vel Mamurdy, która też pisze o naszym spotkaniu:). Było nam ze sobą bardzo po drodze i po myśli :). Dziękuję dziewczyny za spotkanie i dużo dobrych emocji!
 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Resztki raju w nas...





 Czasami ludzie mnie pytają dlaczego maluję kwiaty?. To oczywiście nie jest jedyny temat, który jest obecny na moich podobraziach, ale faktycznie największą radość sprawia mi malowanie kwiatów. Nie koniecznie takich typowych ustawień w wazonie lub na łące. Najbardziej fascynuje mnie szczegół. Ulotność chwili, zmienność i nie jednoznaczność. To, jak natura zestawia kolory i to, jak one ulegają przemianom pod wpływem czasu jest fascynujące. I daleka byłabym od stwierdzenia, że kwiat najpiękniejszy jest w pełni swojego kwitnienia. Ja najchętniej i uważniej przyglądam mu się u jego schyłku ...Wtedy często przybiera niesamowite kolory, kształty i fakturę. Jakby wszystko co w nim piękne jeszcze na moment chciało zaistnieć, zachwycić, być...
Często najpierw je fotografuję. Niestety, lub stety,  moje oko widzi zwykle więcej niż "oko" mojego aparatu, dlatego na obrazach dopowiadam to czego fotografia nie zarejestrowała. Kwiaty bardzo lubią akwarelę, bo podobnie jak one nie do końca są przewidywalne, podobnie eteryczne i transparentne...
Olejem łatwiej pokazać fakturę i charakter. Pastele pozwalają uchwycić efekt przenikania kolorów i dają kwiatom lekkość. Ale tak naprawdę żadna technika i najwspanialszy malarz nie jest w stanie namalować tak, jak robi to Natura. Cóż, pozostaje więc zatrzymać się na moment i nasycić oczy tymi dziełami sztuki, które nas otaczają lecz tak rzadko mamy czas by je dostrzec:)















"Radość z kwiatów - to resztki raju w nas"...
Philip Otto Runge

poniedziałek, 20 lutego 2012

Akwarelą, olejem i...... na drutach:)


 Na zamówienie niespecjalnie lubię malować. Na szczęście osoba zamawiająca pozostawiła mi wolną rękę w doborze tematu:) Akwarela powędrowała do pewnej solenizantki. Mam nadzieję, że się spodobała:)



 Trochę wcześniej powstał ten obraz. Był malowany  na wystawę zbiorową "Wędrówki po raju" :

                                                        Olej na płótnie 70cm x 70cm.


 Mała akwarelka dla mojego syna, który wybierał się na urodziny do koleżanki, ale miał spory kłopot z wyborem prezentu. No, ale od czego ma  się mamę:)




Już kiedyś malowałam podobny motyw, więc poszło szybko:). Na szczęście w domu zawsze jest kilka nowych ramek, które można wykorzystać:). I gotowe!
A wieczorową porą przy telewizorku, powstały 3 pary mitenek, dla trzech fajnych babeczek:) Wiosna idzie, więc rękawiczki już pomalutku nie będą potrzebne,  ale do do płaszczyków z rękawami "3/4", takie mitenki jak znalazł!:)











Mam zamiar sobie też takie wymodzić. Chyba zdążę?:) ...choć mówią,  że" szewc bez butów chodzi";)