Obserwatorzy

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Dwa "olejne"...



Mało w tym sezonie malowałam. Pracownia jakiś czas była w remoncie, a później jakoś trudno było się zebrać w sobie:).
Wystawą " Przemijanie piękna czy piękno w przemijaniu",  zamknęłam rozdział z kwiatami w tle.
 To nie znaczy, że nie będę do nich wracała, ale póki co,  mam nadzieję iść w nieco innym kierunku. Czas pokaże,  czy wystarczy konsekwencji i weny:)
"W bólach"  powstaje nowy cykl. Te dwa "świeże" obrazy będą do niego należeć.

"Ruda" Obraz olejny na płótnie 50cm x  100cm




"Szary" Obraz olejny na płótnie 50cm  x 100cm



Pozdrawiam wiernych podczytujących, mimo, że ostatnio rzadko bywam:)

czwartek, 12 maja 2016

Anioły są różne...

Anioł w błękitach. 
Niestety, w czasie drugiego wypału, na jego dekolcie pojawiło się pęknięcie.
 Nie jest doskonały, ale ...








Jakiś czas temu powstał też mały aniołek z misiem. To prototyp nieco większego, który jest w trakcie powstawania.




****


środa, 4 maja 2016

Dawno już tego nie było:)

   

 Ten Śpioch, powstał już jakiś czas temu. Czekałam jednak, aż dotrze do adresata:).
Dawno już nie szyłam i jakoś mnie nie ciągnie. Choć w głowie odkładam nowe pomysły. Czekam na ochotę tzw.:)
 Mam nadzieję, że wreszcie nadejdzie. Chyba, że to już starość:):) Bo coraz mniej chce mi się chcieć:)
Ja bym nawet coś robiła, tylko jak sobie pomyślę, że wcześniej muszę wyciągnąć maszynę i te wszystkie potrzebne "klamoty" to zaraz mam gotową wymówkę by tego nie robić:) Macie tak?:)



Dlatego dobrze chodzić na jakieś zajęcia, najlepiej płatne, bo wtedy sobie nie odpuszczamy. Ja tak mam z malowaniem. Gdybym nie chodziła co tydzień do Pracowni malować, w domu nie powstałoby nic. Podobnie jest z ceramiką.Godziny zajęć są święte i staram się nie migać. Dzięki temu, przynajmniej w tych dwóch dziedzinach się  mobilizuję:)


 A! Jeszcze mam taką wymówkę, że to przesilenie wiosenne!:):) A co sobie będę żałować!:)

Żeby nie było,że tylko jeden śpioch: poczyniłam 3 skrzyneczki dla trzech siostrzyczek:)
Z takim samym zapałem jak wyżej:):):)



Pozdrawiam  i życzę niesłabnącej ochoty do wszystkiego!;) Sobie również:)



****

poniedziałek, 2 maja 2016

Wrocław


Wrocław. Miasto, w którym nie sposób się nudzić.
Zaczęłyśmy od Ogrodu Botanicznego. Wiosna już się tu rozpanoszyła na dobre.
I chwała jej za to:)
 Tulipanowy szał!




 "Ośnieżona" czereśnia







 Łąki takie ukwiecone to dla mnie miód na serce. Błogość rozlewa się po ciele:)
 Magnolie, jak zawsze pełne elegancji:)



Afrykarium. Warto zobaczyć, chociaż odrobinkę mnie rozczarowało. Może zbyt wiele sobie obiecywałam. Ale raz, na pewno trzeba być:) Na zewnątrz robi wrażenie.




Muzeum Narodowe oplecione bluszczem.
Rzeźby M. Abakanowicz w tym miejscu wyglądają pięknie.


Obejrzałyśmy wystawę czasową  Zbigniewa Paluszaka  oraz wystawy stałe: malarstwo polskie i europejskie. Padłyśmy po takim maratonie na twarz:)
Regeneracja sił w plenerze i cudnych okolicznościach przyrody.



Wieczorem Teatr Polski ze spektaklem "Smycz". Świetny monodram Bartosza Porczyka.

Cmentarz Żydowski. Oddział Muzeum Narodowego. Przekracza się bramę i wchodzi w inny świat: zatrzymania, tajemnicy, wyciszenia, otulonego bluszczem i zgaszonym światłem, przebijającym się przez gałęzie drzew. Warto.








Dobrze było. Będę wracać z całą pewnością:) Zwłaszcza, że tyle jeszcze do obejrzenia:)


****