Obserwatorzy

sobota, 25 marca 2017

Anioły z różnych planet :)


 Wracam wciąż do anielskich motywów, mimo, że już sobie obiecywałam, że koniec!:):)
Cóż, widać gdzieś mnie te skrzydła wciąż gonią:):)
Bardzo dawno już nie szyłam aniołów. Ten powstał na specjalne życzenie. I ku mojemu zdziwieniu, spędziłam miłe popołudnie przy maszynie:):)

 Powstał anioł dla Lilki, który już poleciał do Francji.





W tym samym czasie "wykluwał się" zupełnie inny w charakterze: anioł ceramiczny . Dość długo to trwało, bo jakoś nie mogłam znaleźć na Niego pomysłu.







W efekcie końcowym mam anioła w marynarskich klimatach, który nieśmiało budzi tęsknotę za wakacjami...


 I oby przyszły jak najszybciej!!!:):)


 ***



sobota, 11 marca 2017

"Pomiędzy słowem a myślą"

" Pomiędzy słowem a myślą"  obraz olejny na płótnie 60cmx80cm

Jest między nami dużo ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej lękam się usłyszeć
-powiedzieć: "Mów"...
Nie wiem, co się za ciszą kryje-
nie wiem czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i ciszę zmierzch.



 (...) Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem czy masz w oczach żal
czy może -zmierzch?

fragmenty piosenki "Zmierzch" z pięknymi słowami Jeremiego Przybory, cudnie zaśpiewaną przez Magdę Umer na płycie "Wciąż się na coś czeka".










***


niedziela, 26 lutego 2017

Leniwe przedpołudnie i dwie "stare sukienki w nowych szatach:):)



 Dopiero niedawno miałam okazję wreszcie zobaczyć film: "Moje córki krowy". Zatrzymał mnie. Po moich, nie tak dawnych, osobistych doświadczeniach, szczególnie mocny w przekazie. Zachwycił mnie tym, że mimo trudnego tematu, można było go opowiedzieć w taki sposób. Człowiek śmieje się, chociaż czasami przez łzy. Nic tu nie jest podkolorowane , za to absolutnie pozbawione nadęcia i patosu.  Piękny film o  relacjach , emocjach, pożegnaniach ostatecznych ...
 No i cudowna gra aktorów, wszystkich bez wyjątku!
Zależało mi, by film obejrzał mój M., bo chciałam o nim pogadać. O filmie, znaczy się:). Nie byłam jednak w stanie obejrzeć go w tak krótkim czasie, po raz drugi.
 M. oglądał więc zapodany temat, a ja w tym czasie malowałam. Tym razem na sukienkach.
Wiosna idzie niechybnie, bo coraz silniej czuję potrzebę jakiejś zmiany:).  Nic ostatnio w sklepach mi się nie podoba ( a propos tej zmiany:)), no to odrobinę poprzerabiałam dwie stare sukienki.
W dwóch różnych technikach własnych;)







 A tu trochę poszalałam z kolorem;)



Dawno już tego nie robiłam, ale chyba wrócę:) Dużo radochy!:):)

A M. obejrzał film i przez godzinę nie wydał z siebie głosu (też tak miałam:)). I to właściwie wystarczyło mi zamiast długiej rozmowy.

***

czwartek, 2 lutego 2017

Bez tytułu:):)



Na chwilę dzisiaj Przez grubą warstwę smogu, przebiło się słońce i pomyślałam, że to już przedsmak wiosny. Naiwna!:)  Wieczorem z telewizora popłynęła mrożąca krew w żyłach informacja, że nadciąga zimny front i temperatura spadnie do minus dwudziestu. Udałam ,że nie słyszę.
Tęsknię za kolorem. Dlatego dziś u mnie na blogu kolor i duużo błękitu:):)
Ale zanim zarzucę Was zdjęciami:):), króciutka recenzja:)
Byłam  w tym tygodniu na dwóch różnych, ale równie wartych obejrzenia, filmach.
"Powidoki" A. Wajdy, o których czytałam takie sobie recenzje jeszcze zanim film pojawił się w kinach. Sprawdziłam. Film, moim zdaniem, ze wszech miar godny polecenia. Poruszający, przygnębiający, smutny, ale trzeba go zobaczyć. Warto może wcześniej trochę sobie poczytać o Strzemińskim artyście, ale także o człowieku, jego skomplikowanej, delikatnie mówiąc relacji z Katarzyną Kobro, i tym wszystkim, co sprawiło, że u kresu swojego życia dokonał takich, a nie innych wyborów.  Linda w roli Strzemińskiego cudowny! Rola jego życia, chociaż pamiętam, że równie silne wrażenie zrobił na mnie dawno temu w "Matce Królów". Zresztą zawsze robi na mnie wrażenie:)
Drugi film, To "Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Opowieść o  silnej, bezkompromisowej kobiecie, opowiedziana z czułością , poczuciem humoru i niezwykłą dbałością o szczegół. Cudnie oddana atmosfera tamtych czasów. Te fryzury, ciuchy wnętrza!:):)
Polecam gorąco!:).
Jak nadejdą mrozy biegnijcie do kina!:):)
Dzisiaj znowu ceramika, ale obiecuję niebawem nowy obraz:) Już namalowany, tylko muszę go obfocić:)







Uf! Wszystko:):)

Pozdrawiam i życzę błękitnego nieba!:)


***

niedziela, 11 grudnia 2016

Aniołki, Stachura i kilka ceramicznych drobiazgów....



 Dziś u nas za oknem ciemno, zimno i wietrznie. Deszcz oblewa świeżo umyte wczoraj szyby. Słowem : za próg, lepiej nie wychodzić. Za to w domu pachnie kawą, parzoną z pietyzmem, przez mojego M., Trójkowa siesta, Marcina Kydryńskiego, w radio, świece zapalone i prawie cała rodzinka w domu. Słowem: jasno, ciepło i dobrze:). Okazuje się, że w tym szalonym tempie życia, tak naprawdę wcale nie potrzebujemy dużo, by czuć się szczęśliwym. Czego i Wam życzę:) 
 
 Mimo,że ostatnio rzadko tu bywam, to cały czas coś tam sobie oczywiście robię. Może nie jest to szalone tempo, ale nie jest mi ono już do niczego potrzebne:):) Postanowiłam sobie jakiś czas temu zwolnić i całkiem mi z tym dobrze:). Tekst Stachury na paterze  z kwiatami czarnego bzu, ma mi o tym przypominać:)







Zdążyłam na czas ulepić kilka aniołków, które będą świątecznym dodatkiem do prezentów. Powstało też kilka nowych wisiorów. Kolory w sam raz na tę porę roku:)




Za takim niebem tęsknię...







Zarzuciłam Was dziś zdjęciami:) Gratuluję, jeśli ktoś dotarł do końca:):)
 Życzę, spokojnych , niespiesznych przygotowań do świąt i czerpania z tego czasu jak najwięcej radości, a jak najmniej stresu.

Dajcie Czasowi czas!:):)