Zwykle jakiś szczegół sprawia, że zaczynam podążać w zupełnie innym kierunku, niż zamierzałam:)
Mogę śmiało powiedzieć, że moja ceramika to absolutny spontan:)
Mniej więcej w takim stanie mojego ducha powstały te trzy nowe aniołki:
![]() |
Violeta w fioletach |
Nie trudno zauważyć moją fascynację koronką:) Pojawia się ostatnio prawie na każdej mojej pracy. Nie mogę się powstrzymać:)
![]() |
Wisia in red |
Praca z gliną powoduje, że zapominam na chwilę o wszystkim. Liczy się tu i teraz i... proces powstawania NOWEGO. Wracam do domu na skrzydłach endorfin:)
To świetny relaks i sposób na oczyszczenie głowy z niepokojów.
![]() |
Agatka z sercem na dłoni |
Ceramika uczy też cierpliwości. Na efekt końcowy trzeba trochę poczekać. Najpierw praca musi wyschnąć. Wtedy dopiero można przygotować ją do pierwszego wypalania. Trzeba oszlifować ostre brzegi, zlikwidować nierówności. Ja często na tym etapie coś uszkadzam :):) Po wypaleniu na biskwit, następuje szkliwienie. To dla mnie najprzyjemniejszy etap pracy :)
Następnie, praca znowu ląduje w piecu i wreszcie, po paru tygodniach, można zobaczyć efekt końcowy. A wtedy, czasami, okazuje się, że np.czerwone szkliwo wypaliło się na brązowo:) Tym razem się udało. Bo przecież serce musi być czerwone:):)
Pozdrawiam wiosennie:) !!!
A.
Piękne te Twoje anioły, a koronkowe akcenty dodają im uroku :)
OdpowiedzUsuńNo to mnie pocieszyłaś:)
UsuńPrzepiękne! Rób dalej na spontanie, to ci służy :)
OdpowiedzUsuńJa czasami myślę, że jednak to działanie powinno mieć jakiś plan....ale tylko myślę, bo potem i tak spontan:):):)
UsuńPodziwiam ceramiczne dzieła.to coś dla mnie nieosiągalne do zrobienia. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNieosiągalne jest tylko do momentu, gdy po coś sięgniemy...Wiele rzeczy wydawało mi się w moim życiu nieosiągalnych, a jednak... próbuj, szukaj, czasami coś przyjdzie samo, tylko odrobinę musisz chcieć:):)
UsuńMuszę napisać, że jak dla mnie to cudo prawdziwe!!!Kocham takie wytwory, bardzo podoba mi sie efekt odciśniętej koronki oraz to że Anioły nie są takie wymuskane- chyba wiesz o co mi chodzi?:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Oj wiem:):) Nawet gdybym bardzo się starała, to wymuskane nie będą:):) kiedyś już o tym pisałam, że moje anioły urodą nie grzeszą:):):)
UsuńSą cudowne:)
OdpowiedzUsuń:)
Usuńmasz wielki talent!
OdpowiedzUsuńDzięki, choć do "wielkiego", bardzo mi daleko:)
UsuńŚwietne są! Nie mogę się zdecydować, który mi się najbardziej podoba czy rozwichrzona Wisia, spokojna Violeta a może słodka Agatka? Te koronkowe motywy super wygladają.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ja Fioletową V. polubiłam najbardziej:)
UsuńSzkliwa się tak ładnie połączyły:)
ja też mam fazę na koronki a aniołki przecudne
OdpowiedzUsuńNo to witaj w Klubie:) Nie jesteśmy same:):)
Usuńcudne są ! naparzeć sie nie moge i siędzę z otwarta buzią :O
OdpowiedzUsuń:):)
UsuńSą piękne. Są absolutnie doskonałe, nie umiem wybrac najpiekniejszego. Też mam ostatnio faze na anioły, ale moje są wręcz prostackie w porównaniu z tymi. Podziwiam i zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńCudne te anioły...Ten w czerwieni mnie zachwycił... Uwielbiam ceramikę za tą tajemniczość i niedopowiedzenie... Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńMoje serce skradła Agatka - takie maleństwo i w takiej wdzięcznej pozie uchwycona :) Świetny pomysł z koronkami. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńI znowu oczu oderwać nie mogę... Tworzysz wspaniałe i klimatyczne rzeczy, a te aniołki są wprost niesamowite. Uwielbiam ceramikę i uwielbiam ją w Twoim wykonaniu!
OdpowiedzUsuńło jesusiu.. jakie one cudowne!!!!
OdpowiedzUsuń