Miniony tydzień, to kilka ważnych dla mnie rozmów. Takich o życiu , jego początku i przemijaniu, nie zawsze pięknie.
Zajmuję się (czasami) doradztwem laktacyjnym i mam niewątpliwą przyjemność obserwować mamy w trakcie karmienia piersią. Zawsze ma to dla mnie jakiś mistyczny wymiar. Nowe życie, które walczy o swoje. Jednocześnie błogi wyraz twarzy dziecka i matki połączonych jakąś niewidoczną nicią wzajemnego oddania. Często widzę też ból i łzy mam, które mimo cierpienia robią wszystko by karmić. Siła Nowego Życia, które jest absolutnie najważniejsze.

I samotność ludzi starych. Też z racji zawodu, słyszę opowieści matek, których dzieci wyjechały po lepsze za granicę. Powszechne u nas ostatnio zjawisko. Młodzi wyjeżdżają, rodzice najczęściej zostają. Póki mogą jeżdżą pilnować dzieci, pomagają urządzić się w tym Nowym świecie i...wracają. Zaczynają się choroby, niedołężność. Dobre rady płyną przez słuchawki telefonów, ale z problemem tu na miejscu muszą się zmierzyć sami. Nie ma kto zawieść do lekarza, kupić recepty, nie mówiąc już o zrobieniu obiadu. Gubią się w tym "szybkim świecie". Mam przed sobą taką płaczącą starą kobietę, i widzę jednocześnie tą z dzieckiem przy piersi.
Przemijanie bez znieczulenia.
Tydzień temu obejrzałam niezwykły film "Sól Ziemi" Wima Wendersa. Piękna opowieść o niezwykłym człowieku: Sebastiano Salgado, który większość swojego życia spędził podróżując po świecie i fotografując ludzi często w dramatycznych dla nich momentach. Fantastyczne zdjęcia, które wzruszają, paraliżują dramatyzmem, przerażają i zachwycają, zapierając dech w piersiach. Przede wszystkim to film o CZŁOWIEKU w bardzo szerokim znaczeniu:mieszkającym na różnych szerokościach geograficznych, ukształtowany przez naturę i warunki geopolityczne, ale także o człowieku opętanym nienawiścią, rządzą władzy, chęcią dominacji...
W kontrze: świat zwierząt i przyroda, które są balsamem na poharataną okrucieństwem ludzkich czynów duszę. Małość i Wielkość człowieka.
To tyle moich refleksji w tym czasie przedświątecznego szaleństwa pozbawionego często czasu na myślenie.
Oby nas ten wirus nie dotknął, a Czas Oczekiwania na święta, był mądrze wykorzystany:). Sobie i Wam z całego serca tego życzę:)
Ilustracją do tego postu są moje zdjęcia. Usuwałam jesienią kwiaty z donic i zachwycił mnie ten niewidoczny dla oczu świat "podziemny":)
***