Świece w adwentowym stroiku juz właściwie wypalone, jutro zapalamy ostatnią i zaczyna się odliczanie:)
Długo mnie tu nie było, choć wydaje mi się, że tylko chwilka minęła od ostatniego postu:)
Ale też dużo się działo i jakoś nie mogłam dotrzeć do komputera:)
Porządki mam już za sobą, prezenty zapakowane czekają na swój dzień, pierniki zapuszkowałam i miękną. Musiałam puszkę zakleić taśmą klejącą, bo w przeciwnym razie nie dane by im było osiągnąć stan lukrowania. Żarłacze Słodyczy w naszym domu zaopiekowałyby się nimi skutecznie:)
Uszyłam pokrowce na fotele i na krzesła (pokażę jak założę:)...
Zrobiłam trochę ozdób choinkowych. Koronkowe śnieżynki wycięłam z nieco sfatygowanej serwety i nakrochmaliłam:) Jak widzę na blogach te misterne śnieżynki dziergane przez Was dziewczyny, na szydełkach .....to mi wstyd. Szydełko nie jest mi obce i pewnie jak bym przysiadła to też bym coś machnęła, ale..... jak można sobie ułatwić, to ja pierwsza:):) Z płatów wosku pszczelego powstały cudownie pachnące ozdoby:
A z resztek powstała świeca:)
.....no i szyłam anioły na zamówienie:) Mam nadzieję, że się spodobają. Fotografie fatalne, bo światła było zero, a musiałam je szybko dostarczyć. ale ogólny zarys widać:)
 |
Lilka |
 |
Sonia |
 |
Sara |
Zimy nie ma nadal, co mnie jakoś wogóle nie martwi. Jestem z tych zimo-nielubnych, więc bardzo odpowiada mi taki stan rzeczy:) Chociaż raz nad ranem, udało mi się sfotografować takie jakby obtoczone w cukrze listki. Znak, że zima się czai i tylko czeka na sprzyjające okoliczności, by wybielić nam otoczenie.
Póki co jednak wciąż jeszcze można spotkać piękne liście. Niektóre nawet świecą:)
Czas pokaże czy w drodze na pasterkę będą nam pod butami szeleścić liście czy zmarznięty śnieg:)