Obserwatorzy
sobota, 4 stycznia 2014
Moje pierwsze filcowanie:)
"Czas wolny", ale... biegnie szybciej niż ten "codzienny". Macie też tak?:)
Na szczęście, zwykle nie jest to czas stracony:)
Mnie w czasie świątecznej i międzyświątecznej przerwy, poza nadrabianiem zaległości w spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi, udało się także wykraść czas dla siebie:) Właściwie był to cały dzień, który spędziłam z Iwonką z blogu "Niecodzienny zakątek" .
Spotkanie przebiegało pod hasłem "nauka filcowania" Tzn. ja się uczyłam, a Iwonka dzieliła się swoim doświadczeniem, wiedzą i materiałami:)
Oczywiście, nie tylko o filcowaniu rozmawiałyśmy, wymieniając nasze doświadczenia w tematach rozlicznych:). A "wolny czas" po prostu galopował:):)
Ale udało mi się zrobić pierwsze w życiu filcowe kwiatki-broszki.
I zakiełkowało kilka nowych pomysłów:) Mam nadzieję, że dla Iwonki nie był to czas stracony, ja w każdym razie wróciłam do domu z poczuciem szczęśliwie spędzonego czasu i z chrypką, od nieustannego gadania:)
Iwonko, dzięki!!!
Przed świętami jeszcze powstało kilka drobiazgów dekupażowych.
Pudełko i ramka w niezapominajki:
..... i chustecznik
Obawiam się, że filcowanie spodobało mi się na tyle, że pewnie na tych dwóch kwiatkach nie poprzestanę:) A jeszcze niedawno, mówiłam : filcowania raczej się nie będę uczyć, bo w końcu ile srok można trzymać za ogon?
Ale jak widać można:) Dam radę:).
Pozdrawiam dziś szczególnie WSZYSTKIE moje blogowe Koleżanki - Przyjaciółki , dzięki którym wciąż mam w sobie głód poznawania NOWEGO :)
piątek, 27 grudnia 2013
Zakończenie Candy:)
Dziś rozstrzygnięcie mojego "akwarelkowego" Candy. Przede wszystkim bardzo chciałbym podziękować za wszystkie ciepłe słowa, które sprawiają, że rosną mi skrzydła:) Bardzo Wam dziękuję!!
Losowania dokonała moja Maja. Wyciągnęła karteczkę z napisem ANGI:)
To jej komentarz:
Właśnie zobaczyłam te akwarele u mnie w niebieskim pokoiku ;) Więc ustawiam się grzecznie w kolejce.
Mam nadzieję, że sprawią choć odrobinę radości:)
Proszę o przesłanie danych adresowych na mojego maila.
Pozdrawiam wszystkich "poświątecznie":)
środa, 25 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
Ceramicznie na święta i... ostatnie szlify
Serduszka ceramiczne powstały z myślą o choince, ale jak to u mnie, koncepcja zmienia się co pięć minut i
jednak zmieniły swoje miejsce docelowe:) Powstała taka ozdoba:
Dobrze komponuje się ze słojem-lampą:)
Powstały też dwojaki na smaczności różnorakie pt. bakalie , chociaż w moim domu tego typu naczynia zwykle świecą pustką. Trójka dzieci i mąż nie przepuszczą żadnej wolnostojącej smaczności:)
Maja lukrowała wczoraj pierniki. To efekt jej pracy:
Tu już "zapuszkowane":)
I jeszcze kilka fotek naszej tegorocznej choinki. Tym samym okres przygotowań uważam za zamknięty. Przechodzę w stan łagodnego spoczynku. Oczywiście, zostały jeszcze kulinaria, ale to już przyjemność a nie praca na ugorze:)
Udało nam się także zakończyć remont w pokoju chłopaków. Jeszcze potrzeba kilka kosmetycznych zabiegów upiększających, ale te największe prace mamy już za sobą. Pokażę kiedyś... jak odetchnę:)
A póki co, na te ostatnie godziny przed świętami życzę Wam spokojnych , pełnych radości przygotowań w gronie bliskich sobie osób:)
niedziela, 15 grudnia 2013
Mój przedświąteczny czas z chaosem w tle:)
"Remoncik" pomaleńku zmierza ku końcowi. I chwała mu za to, bo ciężko się żyje w chaosie:)
A jak jeszcze w tym chaosie się szyje, robi pierniczki, myje okna i wiesza firanki to chaos jakby jeszcze większy:):)
Mam nadzieję, że święta przywitamy już z uporządkowaną przestrzenią.
W tzw. międzyczasie, powstał komplet w "oryginalnym" , jak na Boże Narodzenie, czerwonym kolorze:)
Uszyłam dwie okrągłe poduchy z serduchami w paski i groszki:
Zasłonkę do mojej "spiżarki" w kuchni :
Zazdrostki do kuchni:
I powstała taka "lampka" świąteczna:
No i zapaliliśmy dziś już trzecią adwentową świecę:
W tym tygodniu otrzymałam niezwykle miłą dla ciała i oka, przesyłkę od Bożenki, z wygranym przeze mnie "Cukierasem". Bardzo, bardzo miła niespodzianka ze słodko- kawowym bonusem:) Jeszcze raz Ci Bożenko dziękuję:)
niedziela, 8 grudnia 2013
Słodko, słono, kwaśno...
Wiatr za oknem nie daje za wygraną. Dobrze, że weekend i wszystko dzieje się głównie w domu.
Chociaż po południu chyba wychodzimy, bo Mój M. zaprosił na mikołajkową niespodziankę "dla nas":).
W domu wygląda jakby "Ksawery" przeleciał nam po pokojach. Przeorganizowujemy pokój małych chłopców na pokój młodych facetów:) Miało być "trochę", a zrobił się z tego konkretny chaos. Na dodatek wciąż coś hamuje nam prace. A to nie ma drzwi do zamówionej szafy, a to nie ma transportu, a to... Wiecie zresztą jak to jest, prawda?:)
A równolegle trwają przygotowania do świąt:) Głównie oczywiście, z mojej strony:)
Wczoraj szyłam świąteczne poduchy, firanki i inne drobiazgi, pomiędzy przemalowywaniem biurka i malowaniem świątecznych prezentów:) Poza tym takie drobiazgi jak obiad, prasowanie, pranie... Luzik!:)
Poszłam spać po północy z poczuciem dobrze wykorzystanej każdej minuty:):)
A na "lodówkowej " kartce zadań znowu kilka z nich mogłam sobie wykreślić. To lubię!!
Dzisiaj jeszcze nie pokażę owoców mojej wczorajszej pracy, bo światło fatalne i zdjęć nie da się robić :( Dołączam garść słodkości, które w ostatnim czasie piekłam. Może zainspirują kogoś świątecznie. Ciasta to moja radosna twórczość właściwie bez przepisów.:)
Upiekłam biszkopt:
przełożyłam go masą (1/2 kostki rozpuszczonej Palmy, szklanka cukru, szklanka wody i cukier waniliowy zagotować . Wgnieść sok z 1-2 cytryn i ugotować kisiel zagęszczając 2 łyżkami mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w pół szklanki wody. I już!) Naponczowany biszkopt przełożyłam gorącą masą. Jak wystygła na wierzch ciasta wylałam galaretkę z malinami , jeżynami i jagodami. Do gorącej galaretki wrzucam zamrożone owoce. Znacznie szybciej tężeje.
Torcik kolejny zrobiony jest na spodzie ze zmielonych ciasteczek Oreo z 3 łyżkami palmy. Tak przygotowany spód dajemy na godzinkę do lodówki. W tym czasie powstaje masa:)
250 g serka Mascarpone( może być więcej) miksujemy z 1 puszką masy kajmakowej. Wykładamy na spód. Na to warstwa słodkiej bitej śmietany z 1 łyżeczką żelatyny rozpuszczonej w maleńkiej ilości wody.
Dekorujemy pozostałymi ciasteczkami, a masę, którą były przełożone , rozpuszczamy i polewamy wierzch torciku.
Metrowiec, to świetny sposób, by uszlachetnić nieco zwykłego murzynka lub biszkopt. Pieczemy ciasto w dwóch keksówkach. Kroimy na 2 cm "kromki". Każdą smarujemy dowolna masą. Ja wybrałam budyniową, ale może być grysikowa, czekoladowa, orzechowa lub mieszane:) Pełna dowolność. Układamy pajdę za pajdą, dekorujemy pozostałą masą . Kroimy ze skosa, jak na zdjęciu.
niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęcia przekroju, ale wygląda efektownie:)
A na wieczór: Foccacia. Często ostatnio pojawia się na naszym stole, bo prosta do zrobienia, a smakuje wybornie!
Ciasto: 30g świerzych drożdży, 1 łyżeczka cukru, 350g wody, 700g mąki, łyżeczka soli, 15g oliwy zoliwek. Ciasto wyrobić ( u mnie wyrabia Termomix:))
Pozostawić na godzinę do wyrośnięcia.
Posiekać 2 ząbki czosnku dodać 15 g oliwy z oliwek . Wrzucić do takiej marynaty pomidorki koktajlowe, lub plastry pomidorów i 2 łyżki oregano. Ciasto wyłożyć na blachę ( dłonie wcześniej posmarować oliwą!).
Wyłożyć pomidorki, oliwki i polać ciasto marynatą. można posypać gruboziarnistą solą. Pycha!
Można jeść na ciepło i na zimno. Koniecznie z dobrym czerwonym winem!
A na deser sok z zielonej pietruszki z cytryną i cukrem:) Robi Termomix:)
Dla zdrowotności:)
Smacznego !!!
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Pierwsza niedziela
Wczoraj zapaliłam pierwszą świecę na własnoręcznie zrobionym, adwentowym wianku.
Wykorzystałam mech zebrany na niedzielnym spacerze, porcelanowe serduszko i kilka ozdób świątecznych z "pudła z różnościami" :)
Licznik odmierzający czas do świąt zaczął biec:)
Tak jak co roku.
Cieszę się na ten czas przygotowań, budowania atmosfery, upiększania domu.
Jednocześnie gdzieś z tyłu głowy wciąż pojawia się myśl, by "nie zapomnieć".
W tej gonitwie, zabieganiu, myśleniu o stu sprawach jednoczenie, nie zapomnieć, co, a raczej KTO, tak naprawdę jest w tym świętowaniu NAJWAŻNIEJSZY. Dla mnie, dla mojej rodziny.
I zobaczyć Go w drugim człowieku , w zwyczajności dnia , w cudzie każdej chwili życia.
Wykorzystałam mech zebrany na niedzielnym spacerze, porcelanowe serduszko i kilka ozdób świątecznych z "pudła z różnościami" :)
Licznik odmierzający czas do świąt zaczął biec:)
Tak jak co roku.
Cieszę się na ten czas przygotowań, budowania atmosfery, upiększania domu.
Jednocześnie gdzieś z tyłu głowy wciąż pojawia się myśl, by "nie zapomnieć".
W tej gonitwie, zabieganiu, myśleniu o stu sprawach jednoczenie, nie zapomnieć, co, a raczej KTO, tak naprawdę jest w tym świętowaniu NAJWAŻNIEJSZY. Dla mnie, dla mojej rodziny.
I zobaczyć Go w drugim człowieku , w zwyczajności dnia , w cudzie każdej chwili życia.
NIE ZAPOMNIEĆ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































